MAŁA KORONA BESKIDÓW

26-28.05.2016
Pilsko 1557 m n.p.m.

„Zabierz psy pod namiot” 🙂

 

Postanowiliśmy wykorzystać kolejny długi weekend majowy i wybrać się na 4 dniową wędrówkę po górach. Chcieliśmy uniknąć zatłoczonych schronisk i spędzić ten czas w samotności, dlatego postanowiliśmy zabrać ze sobą dom na plecach, czyli namiot. Jesteśmy fanami tego typu nocowania i niedogodności koczownika – podróżnika nam nie straszne. Z resztą co innego daje możliwość tak bliskiego obcowania z przyrodą, jak nocowanie w lesie? Morgul jeździł już z nami pod namiot, natomiast dla Luny był to debiut, ale całkiem dobrze sobie poradziła i bezstresowo przespała nocną burzę. Nasze sierściuchy lubią spać w namiocie, pewnie dlatego, że mogą być w nocy blisko z nami, co w domu się nie zdarza, bo nie mają wstępu do sypialni. Taki bonus wycieczkowy. 😉
Wyprawa miała trwać 4 dni, ale koszmarna burza zmusiła nas do zejścia i odpuściliśmy sobie jeden nocleg. Jak się później dowiedzieliśmy, podczas tej burzy, na sąsiedniej Babiej Górze od porażenia piorunem zginą człowiek, więc nasza decyzja o zejściu była rozsądna, mimo chęci kontynuowania wycieczki i utraty jednego dnia.
Tym razem mieliśmy ze sobą ciężkie plecaki, więc postanowiliśmy nie robić długich tras, a spokojnie dreptać sobie pod górę.
A było tak:

 

Dzień I

Plan zakłada przejście około 20 km, z miejscowości Przyborów, żółtym szlakiem do Sopotni Wielkiej, gdzie wchodząc na szlak czarny dotrzemy na Koternicę, a potem w pobliże Schroniska na Rysiance.
Samochód zostawiamy standardowo pod kościołem, i ruszamy w drogę. Pogoda nas nie rozpieszcza, ale z drugiej strony mgła i czasem lekka mżawka daje przyjemny chłodek i ulgę w darciu pod górę z plecakiem. W mojej głowie zakwitła myśl, że na następną plecakową wycieczkę wyposażymy psy w sakwy, niech noszą chociaż swoje żarcie… Idziemy.

.

WP_20160526_10_27_40_Pro

WP_20160526_09_53_05_Pro

.

Po drodze oglądamy wolno kroczące salamandry, na jednej drodze znajdujemy aż trzy. Piękne stworzenia i dobra okazja, żeby nauczyć psy, że pełzającego się nie dotyka i nie je.

.

WP_20160526_09_45_15_Pro

WP_20160526_12_01_30_Pro
„Nie możemy jej zjeść? Dlaczego?”

.

Idziemy dalej szlakiem żółtym, przez Przełęcz Przysłopy, do Sopotni Wielkiej. Zza chmur wygląda słońce.

.

WP_20160526_12_37_49_Pro

.

Z Sopotni czarnym szlakiem wchodzimy na Koternicę 1142 m n.p.m. Ostatnio byliśmy tutaj wczesną wiosną, kiedy jeszcze leżał śnieg. W wędrówce znów towarzyszy nam widok Babiej Góry i piękna panorama po obu stronach. Jest to naprawdę piękny odcinek. Po drodze, na odsłoniętej polanie, z połamanymi kikutami drzew, mijamy wypalone miejsca o średnicy około 1 – 2 m. Na początku wyglądają jak miejsca po ognisku, ale nie ma śladów po zwęglonym drewnie, tylko wypalona trawa w równym kole. Najprawdopodobniej to miejsca gdzie uderzały pioruny. Przerażające. Podczas burzy musi to być bardzo niebezpieczne miejsce.

.

WP_20160526_15_45_30_Pro.jpg

WP_20160526_15_53_05_Pro

WP_20160526_15_56_49_Pro

.

Za Koternicą szlakiem niebieskim idziemy na Romankę 1366 m n.p.m. W zimie rozciągał się stąd niesamowity widok na Tatry, szkoda że teraz ich nie widać. Ale i tak jest pięknie, pogoda dopisuje, morale też, a do Rysianki już niedaleko.

.

WP_20160526_17_36_32_Pro

WP_20160526_17_36_23_Pro

.

Widać już Rysiankę i schronisko. My postanawiamy zostać na Romance,poza granicami rezerwatu.

.

WP_20160526_17_50_02_Pro.jpg

.

Jest już bardzo późne popołudnie i cień lasu szybko się wydłuża, przez co robi się chłodno. Jemy posiłek i odpoczywamy, nie spodziewając się, że przyroda ma dla nas dzisiaj jeszcze jedną niespodziankę. Siadamy sobie naprzeciw Pilska i obserwujemy niezwykły spektakl natury, w którym główną rolę grają chmury. Na początku nieśmiało otulające górę, a potem nadciągające gęstą masą i formujące równe morze mgły, wylewające się za przełęcz Pawlusia. Wyjątkowe miejsce i wyjątkowy dzień…

.

WP_20160526_18_52_20_Pro

WP_20160526_19_49_29_Pro.jpg

WP_20160526_20_05_29_Pro

WP_20160526_20_08_17_Pro

WP_20160526_20_34_05_Pro

WP_20160526_20_52_56_Pro.jpg

.

Zapada noc.

22 km

Dzień II

WP_20160527_05_12_50_Pro

 

 

 

Wcześnie rano witają nas przyjemne promienie słońca, postanawiamy szybko się ogarnąć i ruszyć w drogę. Musimy zejść na Przełęcz Pawlusia, a potem do schroniska na Rysiance. Stamtąd czeka nas długa droga na Pilsko, a potem do bazy namiotowej.

 

 

 

 

 

 

WP_20160527_08_30_19_Pro

.

Docieramy do schroniska, robimy chwilę przerwy na umycie się i zwiewamy stamtąd w podskokach, bo grupa „emerytów” kończy właśnie nocną libację i podpici ludzie pchają łapska do Luny, z czego nie jest szczególnie zadowolona. Ale widoki z Rysianki piękne…

.

WP_20160527_09_32_13_Pro

WP_20160527_09_38_08_Pro

WP_20160527_09_18_40_Pro

WP_20160527_09_32_18_Pro

WP_20160527_09_34_30_Pro

.

Ze schroniska idziemy szlakiem czerwonym na Pilsko, po drodze mijając Halę Cudzichową. Robimy sobie długą przerwę, po której doganiają nas pijący „emeryci” z Rysianki, oczywiście przyczepiają się i namolnie wciskają wódkę, argumentując, że w górach się pije. Jeden kładzie się przy Lunie na ziemi, a reszta śpiewa… Nie jesteśmy abstynentami, ale tego chlania na szlakach nigdy nie zrozumiemy. Pomijając kwestie bezpieczeństwa, to robienie dziczy w dziczy. Trzeba wiać.

.

WP_20160527_11_21_50_Pro.jpg

.

Docieramy na Pilsko 1557 m n.p.m. Pogoda jest jeszcze znośna, ale chmury nieco szarzeją i obawiamy się, że wkrótce nadejdzie zapowiadana burza.

.

WP_20160527_12_15_52_Pro

WP_20160527_12_48_29_Pro

WP_20160527_13_06_20_Pro

WP_20160527_13_38_44_Pro

.

Pod Pilskiem znajduje się baza namiotowa na Polanie Górowej, gdzie zamierzamy nocować, prowadzi do niej szlak zielony od Schroniska na Hali Miziowej. Przy schronisku nie zatrzymujemy się zbyt długo, bo ludzi jest tu prawie tyle co na Krupówkach, a po otwarciu drzwi bucha w twarz powietrze z procentami. Co ciekawe jeden ze wcześniej spotkanych „emerytów” właśnie podejmuje dramatyczną próbę wyjścia zygzakiem na szczyt… Uciekamy przed burzą.

.

WP_20160528_09_43_24_Pro.jpg

 

 

Teoretycznie baza jest w maju zamknięta, ale decydujemy się na rozbicie tam namiotu, zawsze to lepiej niż na dziko.
Po przybyciu na miejsce okazuje się, że nie będziemy sami, bo na długi weekend jednak bacówka jest otwarta. Spotykamy dwójkę miłych młodych ludzi. Za symboliczną opłatą i pomoc w rąbaniu drewna, możemy spędzić tu noc i wziąć ciepły prysznic. Polecamy rozbijanie się w bazach namiotowych. Są to miejsca gdzie ma się dostęp do najpotrzebniejszych zdobyczy cywilizacji, takich jak ciepła woda i piec, a także można spotkać fajnych ludzi.  Poza tym jest tu cisza i spokój, tylko 15 min drogi od oblężonego schroniska na Miziowej.

 

 

WP_20160527_18_38_43_Pro

.

Chcieliśmy jeszcze zapalić ognisko, ale niestety zaczęło padać. Zaczęło i nie przestało całą noc w towarzystwie burzy z piorunami, których błysk co chwilę rozjaśniał wnętrze namiotu. Ale przynajmniej się wyspaliśmy, bo trzeba było pójść spać o 21:00, w taki deszcz nic innego nie sposób robić.

15 km

 

Dzień III

 

Przez burzę, która trwała do rana, niestety nie udało nam się zrealizować naszego chytrego planu polowania na wschód słońca na Pilsku. Szkoda, ale byłoby to zbyt niebezpieczne. Czekamy do około 8:00 na sensowną pogodę i w towarzystwie słońca wybieramy się na Pilsko jeszcze raz. Mamy zamiar przejść niebieskim szlakiem z Pilska do Jaworzyny 1040 m n.p.m., a potem do bazy namiotowej Głuchaczki.

.

IMG_20160528_095553310_HDR.jpg

WP_20160528_11_26_40_Pro.jpg

WP_20160528_11_25_36_Pro

.

Na Pilsku obserwujemy chmury, na razie jest pogodnie, ale podejrzewamy tą tutaj o niecne plany w kierunku burzowym. 😉

.

WP_20160528_11_07_43_Pro

.

Schodzimy, bo naprawdę coś wisi w powietrzu. Nad Babią Górą robi się ponuro, a jest dopiero koło południa.

.

WP_20160528_11_29_02_Pro

WP_20160528_11_34_44_Pro

.

Zejście z tej strony Pilska jest dość trudne, prowadzące wąską ścieżką po obsuwających się kamieniach, a duża ilość osób na szlaku sprawia, że psy mamy zapięte na krótko, więc trzeba cały czas kontrolować komendami jak szybko schodzą, żeby nie polecieć w dół z całym szpejem na plecach. Morgul super się sprawdza przy takim schodzeniu, Luna też sobie radzi coraz lepiej.
Schodzimy do przejścia granicznego Glinne.

.

WP_20160528_13_35_40_Pro.jpg

.

Od strony Pilska nadciąga burza, ale wiatr wieje w przeciwnym kierunku od naszego marszu więc powinniśmy przejść bokiem. Idziemy dalej szlakiem niebieskim przez Beskid Korbielowski 954 m n.p.m. Niestety na szczycie okazuje się, że z drugiej strony nadciąga kolejna burza a wiatr zmienia kierunek i robi się naprawdę nieciekawie.  Oczywiście dopada nas ulewa. Ale zmoknąć można, gorzej z piorunami. A trzaska niemiłosiernie i nawet Morgul, na którym burza nie robi wrażenia zaczyna się bać i szukać schronienia. Na przełęczy pod Beskidem Korbielowskim podejmujemy decyzję, że wracamy do auta. Wydłuży to co prawda ilość kilometrów do pokonania, do bazy namiotowej jest jeszcze około 4 km, ale nie wiemy czy w bazie jest chociaż jakaś otwarta wiata, żeby się schować. Namiotu w taki deszcz nie ma szans rozłożyć, a prognoza zapowiada: wieczór – deszcz, noc – deszcz, rano – deszcz. Dalsza droga ma prowadzić wsią, więc jest to rozsądniejsze rozwiązanie, niż dalej iść nieosłoniętym szczytem. Nie ma szans. Wracamy.
Ze wsi Krzyżówki idziemy szlakiem żółtym do Przyborowa, gdzie mamy auto.

.

IMG_20160528_175923443.jpg

IMG_20160528_182307675_HDR.jpg

.

Szkoda, że musieliśmy odpuścić jeden dzień i zrezygnować ze zdobycia pozostałych szczytów, zwłaszcza, że ciekawiła nas ta baza namiotowa Głuchaczki.
Ogólnie wycieczkę uważamy za bardzo udaną, pogoda w poprzednie dni dopisała i szło się naprawdę fajnie, pomimo kilku kryzysów motywacji.

23 km

Razem około 60 km

Mapa: https://mapa-turystyczna.pl/route?q=642n%2C4131n%2C692n%2C589n%2C661n%2C574n%2C613n%2C560n%2C613n%2C594n%2C624n%2C4682n%2C635n%2C4131n%2C642n

 

 

Reklamy